Trine 4: The Nightmare Prince – recenzja gry

Recenzja, którą za chwilę przeczytacie, pisana jest przez fana serii, który pomimo swoich ewidentnych słabości do serii Trine postarał się być jak najbardziej obiektywnym w swojej ocenie. Zapraszamy do zagłębienia się w magiczny świat Trine 4: The Nightmare Prince.

Historia

Historia, którą twórcy opowiadają nam w tej części, skupia się na odnalezieniu zaginionego księcia Seliusa. Jednak co by to była za opowieść, gdyby nie było w niej magii, tajemnicy i spisków. Otóż młody książę został porwany przez siły ciemności, jednak cała historia bynajmniej nie jest czarno-biała. Nasz książę ma wiele rozterek moralnych, sekretów oraz jest dość trudnym osobnikiem, który nie do końca wie, co robi. Wszystko to owocuje przyjemnym opowiadaniem z dużą ilością magi, śmiechu oraz nawet pewnych mądrości życiowych.

Mechaniki i rozgrywka

Na początku zacznijmy od tego, że powróciło drzewko umiejętności, którego w części trzeciej niestety zabrakło. Nie jest to jednak to samo drzewko, które znamy z części 1 lub 2. O ile wcześniejsze odsłony pozwalały nam na odblokowywanie kolejnych skilli za pomocą zdobytego doświadczenia, tutaj owe skille odblokowują się same po pokonaniu danej liczby przeciwników, z których wypadają punkty doświadczenia. Nie mamy zatem dużego pola manewru, jeśli chodzi o dobór umiejętności, chociaż są również umiejętności „specjalne”, odchodzące nieco od głównej linii rozwoju każdej z postaci. Te umiejętności odblokowuje się już za pomocą specjalnych punktów zdobywanych na mapie.

Drzewko umiejętności

Poza drzewkiem umiejętności doszło jeszcze kilka nowych (oraz starych) mechanik, takich jak:

  • Przywrócenie niezapomnianego systemu rysowania obiektów za pomocą magii podczas grania Amadeuszem.
  • Wyposażenie gry w system automatycznego zapisu.
  • Przywracanie postaci do życia zostało przeniesione z części 3, co upraszcza pewne aspekty rozgrywki.
  • Dodanie większej ilości obiektów interaktywnych niż w poprzednich częściach.
  • Zwiększenie swobody w poruszaniu się. Od teraz można między innymi czarować zwisając z krawędzi i strzelać z łuku wisząc na linie.
  • Przywrócenie znajdziek, które mają wpływ na nasze menu główne.

Wypadałoby wspomnieć również o bardzo ciekawym dodatku na końcu każdego poziomu, którym to są starcia z bossami. Nie są one specjalnie wymagające, chociaż przyznaję, że da się podczas nich zginąć i wymagają od nas zwracania uwagi na detale. Otóż nie wystarczy tylko bezmyślnie tłuc w przeciwnika, aby ten wyzionął ducha. Na każdego znajdzie się sposób i to właśnie czyni walki z bossami interesującymi, gdyż zawsze mamy świeże mechaniki, które oferował nam i uczył nas cały poziom. Można powiedzieć, że końcowe walki z bossami są sprawdzianem tego, jak dobrze radzimy sobie z repertuarem ruchów, które daje nam gra. Mimo tego rozgrywka wciąż w większości przypadków wydaje się za prosta. Już głównym menu mamy tylko 2 poziomy trudności: Łatwy oraz Normalny, co może nakierować nas na tok myślenia twórców, który wydaje się być nastawiony na nowych graczy, którzy chcą w grze znaleźć przyjemną historię, a nie frustrację powodowaną nieustannymi zgonami. Może i taki zabieg faktycznie przyciągnie więcej nowych graczy, jednak dla fanów serii może się okazać ciosem prosto w serce.

Grafika i muzyka

Jeśli chodzi o grafikę to nie można mówić tutaj o żadnym wielkim skoku jakościowym, jednak nie można też powiedzieć, że nie ma żadnych usprawnień. Te są w sumie tak jak w każdej kolejnej części. Oprawa graficzna wygląda bardzo dobrze. Widoki, które są nam oferowane w tej produkcji, naprawdę potrafią ucieszyć oko i wywołać uśmiech na twarzy. Widać, że rysownicy ze studia Frozenbyte doskonale wiedzą, co robią. Mogę pokusić się wręcz o stwierdzenie, że 2.5D które zastąpiło 3D z części trzeciej (które również wyglądało fenomenalnie) sprawiło, że Trine 4 oferuje jeden z najlepszych renderowanych i rysowanych światów, jakie można obecnie znaleźć w grach tego typu.

Drużyna naszych bohaterów również przeszła lifting graficzny, który niektórym może i przypadnie do gustu, jednak osobiście uważam, że z każdą kolejną częścią postaci wyglądają coraz bardziej kreskówkowo. Nie zmienia to jednak faktu, postaci w znaczeniu czysto graficznym wyglądają dobrze.

Jeśli chodzi o muzykę to również jest w porządku. Gra okraszona jest w szereg przyjemnych dla ucha instrumentalów, które nadają wyrazistości i dopełniają całość, tworząc tym samym bajkowe doznania. Czasami przygrywa nam przyjemna spokojna nuta grana na skrzypcach, a czasami sekcja organowa dodająca efektowności walce z przeciwnikami.

Piękne widoki to nie jedyne, co gra ma do zaoferowania

Wydajność

Na końcu warto byłoby wspomnieć o optymalizacji. Źle nie jest. Sprawdziliśmy przy okazji wydajność gry na przecietnej maszynie i okazało się, że na I5 4460, GTX 960 oraz 8GB RAM-u chodzi naprawdę dobrze. Klatki utrzymują się w granicy od 50 do 70, chociaż zdarzają się dropy do 20 kl/s, głównie podczas renderowanych cutscenek oraz wczytywania lokacji. Nie przeszkadza to w ogólnej rozgrywce, ponieważ i tak nie mamy kontroli nad postaciami w tych momentach, ale pozostawia pewnego rodzaju niesmak.

Podsumowanie

Podsumowując, Trine 4 jest naprawdę fajną grą, jednak nie można równocześnie powiedzieć, że jest grą bezbłędną. Poziom trudności pozostawia nieco do życzenia. Menu wyboru poziomów oraz drzewko umiejętności są nieintuicyjne. Zdarzają się bugi co prawda nie wpływające bezpośrednio na rozgrywkę, ale często irytujące. Optymalizacja również pozostawia nieco do życzenia. Z drugiej strony mamy prześliczną grafikę, klimatyczną muzykę, usprawnienia rozgrywki oraz wiele nowych mechanik. Widać również, że twórcy wyciągnęli lekcję z Trine 3 i przyłożyli się do swojego nowego dzieła oraz wrócili do sprawdzonej formuły.

Ocena końcowa: 8.5/10

Leave a comment